O autorze
Krzysztof Kwiatkowski polski polityk i urzędnik, w latach 2009–2011 minister sprawiedliwości w pierwszym rządzie Donalda Tuska, w latach 2009–2010 także prokurator generalny, od 2013 prezes Najwyższej Izby Kontroli. Senator VII kadencji, poseł na Sejm VII kadencji.Żonaty, ojciec dwóch synów - Kuby i Michała. Zapalony kibic piłkarski, najbardziej lubi oglądać mecze FC Barcelona. W wolnych chwilach spaceruje ze swoim labradorem Maxem

Sprawa Amber Gold

Analizując sytuację Amber Gold, najbardziej narzuca się krytyczna oceny pracy prokuratury, która niezależnie od wyroków zapadających w sprawie i interwencji Komisji Nadzoru Finansowego (która powiadomiła prokuraturę już w roku 2009) nic nie zrobiła w tym obszarze, co umożliwiło dalsze nieskrępowane przyjmowanie pieniędzy klientów firmy Amber Gold.

Osobną sprawą są działania kuratora sądowego, który nadzorował wykonanie jednego z wcześniejszych wyroków skazujących Marcina P. na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu. W okresie próby skazany za zagarnięcie pieniędzy, które wpłacali klienci w celu regulowania rachunków przez tzw. Multikasę, miał naprawić szkodę, czyli w praktyce oddać pieniądze poszkodowanym. Dziś wiemy, że tak się nie stało. Kurator nie powiadomił o tym sądu, co mogłoby skutkować odwieszeniem kary, czyli w praktyce pójściem twórcy Amber Gold za kraty.



Kurator przed zakończeniem tzw. okresu próby jest zobowiązany pisemnie poinformować sąd, jak skazany wywiązał się z nałożonych na niego obowiązków, w tym wypadku był to zwrot pieniędzy wszystkim poszkodowanym. Tak się nie stało. Więcej, kurator może wręcz wystąpić z wnioskiem do sądu o zarządzenie wykonania kary, jeżeli oceni, że działalność osoby skazanej w okresie próby wskazuje na jego złą wolę. W tym czasie Marcin P. rozkręcał kolejny "złoty interes".

Ostatnią instytucją zajmującą się sprawami pana P. za każdym razem był oczywiście sąd. Między 2005 a 2010 rokiem był on skazany przez sądy na Pomorzu w sumie 9 razy. Sąd wydając wyrok ma obowiązek wszechstronnie wyjaśnić sytuację skazanego i w tym celu m.in. zapoznaje się z kopiami wcześniejszych wyroków dotyczących sprawcy i z tzw. kartą karną. W karcie zawarte są informację o wcześniejszych wyrokach, które ciążą na oskarżonym.

Pamiętajmy, że były to wyroki dotyczący przestępstw finansowych i gospodarczych, m.in. wyłudzenia kredytów, oszustw czy przywłaszczenia pieniędzy. Z tej dokumentacji jednoznacznie wynikało, że oskarżony był już wcześniej skazany za identyczne przestępstwo.

Oczywiście to niezawisły sędzia decyduje czy kara pozbawienia wolności jest bezwzględna czy w zawieszeniu. W tym przypadku wszystkie wyroki były karami ze zawieszonym ich wykonaniem. I nie będę ukrywał, że byłoby dla mnie niezwykle ciekawą lekturą uzasadnienie tych wyroków. Sędzia musi w nich wskazać dlaczego uważa, że w danym przypadku najwłaściwsza jest kara pozbawienia wolności z zawieszeniem jej wykonania. Jedna z tych wcześniejszych spraw dotyczyła defraudacji 0,5 mln złotych.

W uzasadnieniu wyroku sądowego powinna być także charakterystyka skazanego. Niezwykle interesującym byłoby przeczytać co według sędziów wskazywało na to, że sprawca może podlegać skutecznej resocjalizacji pozostając na wolności. Widać wyraźnie, że w tej sprawie zawiódł tzw. czynnik ludzki. Bez dostępu do akt każdej z tych spraw trudno oceniać, gdzie najmocniej - czy w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz, sądzie w Malborku lub Kwidzynie czy w pokoju kuratora. To już jest ocena w ramach prowadzonej analizy akt sądowych i prokuratorskich czy sprawdzenia dokumentacji kuratorskiej. Gdyby efektem tej pracy były wnioski personalne, muszą być one z całą konsekwencją przeprowadzone z postępowaniami dyscyplinarnymi włącznie i oceną ewentualnej odpowiedzialności karnej każdej z osób.

Państwo i jego instytucje są zobowiązane dokonać także oceny, czy nie ma potrzeby działań legislacyjnych i organizacyjnych, które umożliwią eliminację lub ograniczenie takich sytuacji w przyszłości. Jedną decyzję obecnego Ministra Sprawiedliwości już mamy, do końca sierpnia resort przedstawi projekt zmian przepisów, który umożliwi sędziom rejestrującym spółki dostęp przez internet do rejestru karnego.

To dobra wiadomość. Trzeba również natychmiast wrócić do sprawy, którą w zeszłym roku prowadziłem jeszcze jako szef resortu sprawiedliwości. Po analizie zwróciłem uwagę, że dość często zdarza się, że spółki prawa handlowego nie realizują swojego ustawowego obowiązku polegającego na przedkładaniu rocznych sprawozdań finansowych. W celu przymuszenia władz spółki do przedstawienia tych dokumentów, co umożliwi wszystkim zainteresowanym publiczny i nieodpłatny wgląd do nich, planowałem zaostrzenie przepisów w tym zakresie.

Taka dokumentacja umożliwia wcześniejsze wychwycenie "firm krzaków" i niewypłacalnych podmiotów. Amber Gold takich sprawozdań nie przedstawiał, dzisiaj już wiemy dlaczego. Sprawę tę na moją prośbę prowadził wiceminister odpowiedzialny za sądownictwo, który zaproponował zmianę przepisów. W przypadku nie złożenia sprawozdania łatwiej wszczynano by procedurę umożliwiającej rozwiązanie, a następnie likwidację spółki i jej wykreślenie z rejestru.

Jako minister umożliwiłem też, poprzez wprowadzenie internetowego dostępu do
ksiąg wieczystych, szybsze sprawdzenie, czy dłużnik nie posiada jakiegoś majątku w postaci nieruchomości, która umożliwi zaspokojenie wierzycieli. Planowałem też, ma się to zdarzyć w najbliższym czasie, szybszy i wygodniejszych dostęp do tych danych prokuratorom, komornikom oraz przedstawicielom instytucji publicznych mających interes w poszukiwaniu ukrywanego majątku przez nierzetelnych dłużników.

Państwo i jego instytucje muszą działać w sposób, który nie będzie budził żadnych wątpliwości co do tego, że wszyscy są równi wobec prawa. Egzekwowanie przepisów wobec osób bogatych musi być takie samo, jak wobec osób niezamożnych.
Trwa ładowanie komentarzy...